piątek, 20 maja 2016

Słomiany zapał?

Kiedy byłam dzieckiem, potem nastoletnią dziewczyną, to wielokrotnie słyszałam, że mam słomiany zapał.Bo nie ma co ukrywać, wielokrotnie zapalałam się do czegoś, a potem gasłam niczym podpalona słoma. Pach! i po ogniu pozostawało jedynie wspomnienie... Dopiero niedawno dowiedziałam się, że słomiany zapał jest charakterystyczny dla dziewczynek, bo poszukują swojej drogi, swojego miejsca. Nie należy tego ganić, ale je wspierać :-) Przy prawdziwej pasji nie ma słomianego zapału...
No, ale ja miałam dziś tak naprawdę o czymś innym, chociaż o tym samym :-D. Dawno, bo w 2012 roku uratowałam przed porąbaniem komodę.




Rzuciłam się w wir szlifowania. Marzyłam o tym, by poolejować surowe drewno, najlepiej olejem bezbarwnym. Niestety, bejca była tak podła, że powchodziła bardzo głęboko. Wodna bejca związała się mocno z drewnem. Dremmel nie dał rady. Odstawiłam ją na długo, z powodów również rodzinnych. Kiedy w końcu nastał sprzyjający czas, znów się za nią zabrałam. Postanowiłam ją zatem pomalować swoim ulubionym produktem, czyli farbą akrylową. I... doznałam szoku. Resztki barwnika z drewna wiązały się z farbą. Musiałam sięgnąć po farbę alkidową. Wystarczyła jedna warstwa, by odciąć dopływ barwnika. Dalej poszło już lepiej. Półki wewnątrz i blat potraktowałam lakierem :-)

Tu zdjęcia w trakcie prac:






A tu już komoda w całej okazałości, z wymienionymi uchwytami.






Czy warto było? Jasne!!!! Trwało to baaardzo długo, ale warto było. Nie jest idealnie, bo nie może być, to nie produkt fabryczny (takie też miewają wady), ale praca hande made. Poza tym nadal się uczę. I sprawia mi to frajdę przeogromną.


Pozdrawiam

Joanna






12 komentarzy:

  1. Pięknie!! Ale podoba mi się taka bez drzwi... Choć rozumiem doskonale jaką wartość takie drzwi przedstawiają :-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi się tez bardziej podoba... Destrojerowi również, bo ma dostęp do wszystkiego;-) Jednak aspekt orakttczny tu zwyciężył :-)

      Usuń
    2. Praktyczny aspekt rzecz jasna :-)

      Usuń
  2. Pani Joanno szacunek za ogrom pracy i poklady cierpliwosci(szlifowanie).Efekt rewelacyjny. Basia

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja również, niestety, słomiany zapał mam. Piszesz, że w kwestii pasji to się nie sprawdza. No to albo teza nieprawdziwa, albo tej " prawdziwej" pasji jednak nie dane mi było zasmakować.. Wíęc tak skaczę, co jakiś czas, jak ta niespokojna pszczółka z kwiatka na kwiatek.
    Komoda cudna!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję za dobre słowo :)
      Rzekomo tak jest z tymi pasjami. Poza tym staram się pokończyć to co pozaczynałam. Bywa różnie, bo ze wszystkim jestem w tzw niedoczasie. Czas się kurczy a ilość rzeczy do zrobienia rośnie w zastraszającym tempie :-)

      Usuń
  4. to mi się coś pasje za szybko kończą ;)

    komoda wyszła cudnie!

    OdpowiedzUsuń
  5. Komoda prezentuje się pięknie. Jak dobrze, że trafiła w Twoje ręce.
    Mój Mąż też miał słomiany zapał, dopóki nie dobrał się do babcinego kredensu, który ma być pierwszym meblem do naszego nowego domu. Od kilku tygodni wieczorami walczy ze starą farbą. Już nie mogę się doczekać efektu końcowego.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jaka piękna komoda! Cieszę się, że tu trafiłam:)

    OdpowiedzUsuń